CZYTASZ = ZOSTAW KOMENTARZ
Violetta
Violetta
Właśnie siedzę w samolocie. Już nie mogę się doczekać, aż zobaczę Federico. Tak bardzo za nim tęsknię, no i oczywiście za ciocią również. Elena to mama mojego kuzyna i siostra mojego taty. 20 minut temu napisałam do Cami i Fran, że niespodziewanie wyjeżdżam, mają się nie martwić i bardzo za nimi tęsknię. Jeszcze tylko kilka godzin lotu i jestem na miejscu.
Ludmiła
Właśnie siedzę w swoim pokoju i przeglądam album ze zdjęciami. Łzy lały mi się strumieniami. Kiedyś miałam wspaniałych przyjaciół, do czasu. Teraz mam Naty, ale ja nie zachowuję się jak przyjaciółka w stosunku do niej. Co ja narobiłam, co oni mi zrobili ? Może to pora na zmiany, żeby było jak dawniej, chodziłam do zwykłej szkoły, byłam lubiana, miałam przyjaciół i nigdy nie chciałam być taka jaka jestem teraz. To najwyższy czas na zmianę. Jutro ze wszystkimi pogadam. Nie mogę tak ranić ludzi a potem się zamykać w pokoju, pora pokazać wszystkim jaka naprawdę jestem.
Leon
-Leon, ziemia do Leona.-Co się dzieje, chyba wariuję. Właśnie siedzę w domu i pomagam mamie w domowych porządkach. Ale i tak nie mogę się na niczym skupić.
-Mhh.
-Co się z tobą dzieje?
-Nic, a co ma się dziać ?
-No to wytłumacz mi czemu myjesz tą półkę już 7 raz ?
-Aaa, noo ja ten, już dalej sprzątam.
-Leon, przecież widzę, że coś cię męczy. Chcesz porozmawiać ?
-No bo ja już się we wszystkim gubię.
-Chyba nie do końca wiem o co ci chodzi.
-No bo jak to jest, że znamy się od tylu lat, zawsze najlepsi przyjaciele, a teraz ...to mi już nie wystarcza. Bo ona jest taka, taka no ładna, mądra, zdolna, ten głos ...
-Oj Leoś, to jest właśnie miłość, nigdy nie wiesz kiedy do ciebie przyjdzie, to piękne uczucie.
-Skąd ta pewność ?
-Spójrz jak się zmieniłeś, oczywiście na lepsze. Cieszę się, że zależy ci na Violettcie i trzymam za was kciuki, oczywiście twój tata również.
-Ale skąd wiesz, że akurat mi o Violette chodzi ?
-Leon, jestem twoja matką.
-Może to dziwne ale chyba potrzebowałem takiej rozmowy. Dziękuję .
-Cieszę się a teraz leć do niej zadzwoń i idź spać bo jest już późno a jutro szkoła.
-Nie jestem już mały.
-Ale zawsze będziesz moim małym synkiem, którego bardzo kocham.
Jeden, drugi, trzeci, czwarty sygnał i nic, nie odbiera. Dzwoniłem już chyba z 5 razy i dalej nic. Może szybciej położyła się spać, w końcu już 22. Jutro w szkole ją złapię.
Violetta
Wreszcie świeże powietrze. Właśnie wychodzę z samolotu. Pierwsze co zwróciło moją uwagę to mój tata rozmawiający z kimś przez telefon. Miał nie pracować a już jakieś umowy uzgadnia. Cały tata, ciągle tylko praca i praca. Angie chyba też lekko bawi ta sytuacja, bo tak nam obiecywał, że będzie miał telefon wyłączony, napewno! Właśnie idę bo odbiór moich bagaży. Chwytam moją torbę w dłoń i kieruję się w stronę wyjścia.
-Violetta!
-Federico ? -podbiegłam i mocno się w niego wtuliłam -Tak się cieszę .
-Ja też, tyle lat minęło. Śliczna jesteś.
-Nie żartuj tylko chodź. Zresztą sam nieźle wyglądasz.
-Nie żartuję, wiadomo ja zawsze dobrze wyglądam.
-No chodź już skromnisiu bo wszyscy na nas czekają. -cały Fede, zawsze wie jak mnie rozśmieszyć.
Wszyscy się przywitaliśmy i pojechaliśmy samochodem do domu mojej cioci Eleny i kochanego kuzyna Federico. Oczywiście nie obyło się bez śmichu. Federico całą drogę mi opowiadał o kolejnej dziewczynie która dała mu kosza i złamała serce. Biedny, tyle razy już go dziewczyny oblewały wodą, rzucały w niego wszystkim co miały pod ręką, a raz kiedy podarował jednej z chearliderek bukiet róż, tak tak mocno nim rzuciła, że chłopak musiał jechać do szpitala na wyciąganie kolców z ręki. Jestem pewna, że jeszcze znajdzie tą jedyną, chociaż u nas to chyba rodzinne. Chwalił się też swoimi 'dokonaniami' sportowymi. Cud, że on jeszcze żyje. Cały Fede, nic się nie zmienił.
Leon
-Hej Cami, widziałaś gdzieś Vilu ? Wczoraj nie odbierała moich telefonów, dzisiaj jak po nią byłem nikogo nie było u niej w domu a teraz nigdzie nie mogę jej znaleźć.
-A tak, Violetta wczoraj wyjechała.
-Co? Ale jak to ? Gdzie? Nie mogę jej znowu stracić ...
-Nie martw się, odwiedza kuzyna i ciocię, niedługo wróci. Ten wyjazd dobrze jej zrobi. Ostatnio dużo miała na głowie, nieprzespane noce i chyba musi się trochę zrelaksować. -Może masz racje, tylko czemu nic mi nie powiedziała ?
-To była dla niej niespodzianka. Mnie i Fran krótko poinformowała i kazała pozostałym przekazać.
-No dobra, dzięki Cami.
-Nie ma za co, widziałeś Brodwayja ?
-Tak, jest w szatni, za chwilę tu będzie.
Po zajęciach leniwie poszedłem do domu, dzisiaj piątek i jakoś nie mam na nic ochoty. Najchętniej położyłbym się spać, ale jest dopiero godzina 16. Ledwo przekroczyłem próg domu i już mama woła mnie na obiad.
-Leon, Jacob, obiad !
-JUŻ IDĘ MAMO!
-Leon, co tam ciekawego u Violetty ?
-Wyjechała .
-Co jak to ?! -idealny moment. Mój tata kiedy usłyszał, że sąsiedzi wyjechali, tak się zdziwił, że wypluł wodę którą właśnie pił .
-Nasi sąsiedzi na jakiś czas wyjechali, ale sam nie wiem gdzie.?
-Achh tak, hmm ciekawie. Przeproszę was na chwilę bo zapomniałem, że muszę wykonać ważny telefon.
Tata wyszedł do kuchni a mama się na mnie pocieszająco gapiła. Dokończyłem jedzenie i udałem się na górę do mojego pokoju.
Jacob
Gdzie ten cholerny telefon, noo gdzie ?!-Esme kochanie, widziałaś mój telefon?
-Tak, zostawiłeś go w samochodzie.
-A faktycznie, dziękuję -jak najszybciej udałem się do garażu i odszukałem zgubę.
....POCZTA GŁOSOWA. Niech tylko wróci do BA a się z nim policzę.
-Castillo, to cholery jasnej. Jeśli myślisz, że wygrasz zakład to się mylisz. Dobrze ci radzę, wyprasuj już sobie piżamkę bo chcę cię w niej widzieć zaraz po tym jak przegrasz zakład.
Zdenerwowany odłożyłem telefon i udałem się do swojego gabinetu. Jacob, myśl. Ty musisz wygrać .
Violetta
"Tak się cieszę z przyjazdu do mojej rodziny. Po wspólnym obiedzie Federico zabrał mnie na konie. Od zawsze je kochałam. Nie przypuszczałam, że tak świetnie sobie z nimi poradzę. Fede niestety nie miał tyle szczęścia co ja i spadł z konia, obijając sobie przy tym tyłek. Ale ważne, że nic mu nie jest, a ja będę mogła mu to wypominać przez kilka najbliższych lat. Miły dzień, nawet bardzo. Angie i Elena projektowały nowe ubrania. Tak, ciocia Elena jest projektantką i ma własny dom mody. Mój tata natomiast oglądał mecz w telewizji i w kółko wydzwaniał do Ramallo, po pewnym czasie miał wymówki i twierdził, że chce mu przekazać wyniki meczu, bo biedaczek pewnie pracuje. Mimo wszystko, kocham tatę, no i Angie również. Mam nadzieję, że tata weźmie się w garść i jej się oświadczy. Dzisiaj ja i Federico przypadkowo zrobiliśmy im zdjęcie w jednoznacznej sytuacji. Jutro wypytam o to Angie, a teraz lecę spać bo to był dzień pełen wrażeń"
Odłożyłam pamiętnik na stolik obok łóżka i wtulając się w mięciutką pościel ułożyłam się do snu.
______________________________________________________________________
Oto wasz długo wyczekiwany rozdział. Przez jakiś czas nie było bloga, ale obiecuję, że go nie usunę.
Wiem, że codzienne, ktoś go przegląda i bardzo się z tego powodu cieszę. Mam nadzieję, że wam się spodoba i czekam na opinie. Kolejny post powinien pojawić się jeszcze w tym tygodniu
~DESTINO.
CZYTASZ = ZOSTAW KOMENTARZ


.jpg)

.jpg)
.jpg)
Hejka!
OdpowiedzUsuńDopiero wpadlam na tego bloga i musze ci powiedziec ze piszesz swietnie ;)
Pisze z tel., ale jak bede przy komputerze to zaobserwuje :**
Bardzo dobrze - nie usuwaj bloga
Nie moze sie zmarnowac ;)
Ladujesz u mnie w naj juz niedlugo ;**
Czyt. Jak bede przy komputerze xD
Nie moge sie doczekac nastepnego rozdzialu ;)
Weny :***
~Madziuś <3
Zostałaś nominowana do LBA! :D
OdpowiedzUsuńhttp://vilu-y-leon-4ever.blogspot.com/
Ohh, ten German... Mam nadzieję że trochę pobiega w tych kapciach-zajączkach 😃 Boski blog
OdpowiedzUsuń