niedziela, 1 czerwca 2014

Rozdział IX

Violetta
Weszłam niepewnie do szkoły. Ku mojemu zdziwieniu, było jeszcze mało osób w szkole. W sali był już Leon i grał jakąś melodię. Muszę przyznać, że jest świetna i nie chciałam mu przeszkadzać, więc stałam w drzwiach i przysłuchiwałam się.
-To jest świetne! -powiedziałam i zaczęłam klaskać kiedy mój przyjaciel skończył grać.-Dzięki, jeszcze jest nie skończona, długo tam stałaś ?
-Na tyle długo by usłyszeć jak grasz.
 -Tak wgl to cześć. -podszedł do mnie i pocałował w policzek. Szeroko się do niego uśmiechnęłam. Mam przeczucie, że to będzie dobry dzień. Po chwili Leon chwycił za kartkę i długopis .
-Weźmy się za tekst, ja będę pisał. -oznajmił dumnie
-A nie, bo ja. - pokazałam mu język i wyrwałam kartkę z jego rąk.
-Pożałujesz.
-Ciekawe jak. -po chwili żałowałam moich słów. Leon przerzucił mnie przez swoje ramię i zaczął kręcić się w kółko. -Leon, proszę, przestań! Haahahhahaha Leon, no weź.
-Okej. -po chwili mnie puścił i dziwnie na mnie spojrzał. Wzięłam kartkę do rąk, już miałam zacząć coś pisać, kiedy Verdas do mnie podbiegł i zaczął mnie łaskotać.
-Myślałaś, że zapomniałem, że masz łaskotki?! Ehhh, głupiutka Castillo. -zaczęliśmy się śmiać. Ja ze względu na łaskotki a on, nie mógł wyrobić patrząc na mnie.
-Weź, ahahahahahaha, Leon, ahahahahahaha przestań! Puść ...mnie! -mówiłam i śmiałam się jednocześnie. Zaczęłam się coraz bardziej wyrywać i wiercić. W pewnym momencie ja i Leon upadliśmy na podłogę. Nasze twarze dzieliły milimetry. Przysuwaliśmy się do siebie coraz bliżej. Dzieliło nas niewiele do pocałunku, kiedy nagle ktoś wbiegł do sali.
-Oj przepraszam, przeszkodziłam wam. -ja i Leon odskoczyliśmy od siebie jak oparzeni. Szczerze, to musiało dziwnie wyglądać.
-Nie, nic się nie stało Fran. -spojrzeliśmy po sobie z Verdasem i kontynuowałam moją wypowiedz. -Coś sie stało ?
-Nie, w zasadzie to tak. Angie mnie poprosiła, żebym ci przekazała, że masz do niej iść, bo ona nie mogła cię znaleźć a musi ci coś ważnego powiedzieć.
-Dzięki Fran, to ja pójdę ją znaleźć.


Leon
Sam w to nie wierzę, ale prawie pocałowałem Violetta. Nawet nie wiem czy tego chciałem, czy ona tego chciała. My się tylko przyjaźnimy, ale te jej czekoladowe oczy to mnie zahipnotyzowały i cała jest taka śliczna, mądra, utalentowana, miła, ehhh Leon, co się z tobą dzieje ?!
Nagle moje przemyślenia przerwał telefon.
-Halo ?
-Cześć synku, mam do ciebie prośbę. Przyjdź dzisiaj do domu prosto po zajęciach.
-A to dlaczego ?
-Ponieważ zostaliśmy zaproszeni na kolację do naszego wspólnika, a musisz się jeszcze przygotować.
-Mamo, ....muszę z wami iść ? Po co mam z wami iść, przecież będę się nudził. Ja i sami dorośli mówiący sam nie wiem o czym . Nudaa.
-O to się nie martw, bo będzie córka naszego przyjaciela. Jesteście w tym samym wieku i można powiedzieć, że jesteście tacy sami. Tematy to wam się nie będą kończyć, zresztą sam zobaczysz, na pewno się dogadacie.
-No dobra, przyjdę.
-Dziękuję Leon, wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć. -i na tym się skończyła moja rozmowa z mamą. Pora na lekcje. Co za męczarnia. Gregorio ma zły dzień, znowuu. Kolejny dzień i kolejne przemówienie, że nie nadajemy się do tej szkoły. Czy temu człowiekowi to się nie nudzi ?! Na szczęście zostały mi tylko zajęcia z Angie. Kilka osób zaprezentowało swoje piosenki, były naprawdę dobre. No może po za piosenką Ludmiły, bo kto pisze o tym, że jest gwiazdą i jest stworzony żeby błyszczeć. ...żenujące!


Violetta 

-Tato, już jestem ! -krzyknęłam wchodząc do domu i podążyłam do gabinetu mojego taty.
-To dobrze, bo za 2 godziny będą goście a na pewno będziesz się chciała przygotować i tak dalej.
-Wiem, Angie mi wszystko powiedziała, zresztą ona zaraz też przyjdzie do domu.
-Dobrze, to leć na górę się szykować.
-Okej, wiesz tato,  bo mam pytanie yyy...czy mogłabym założyć jakąś sukienkę mamy ?
-Pewnie kochanie, twoja mama miała pełno eleganckich sukienek, na pewno znajdziesz coś odpowiedniego na taką okazję.
-Dziękuję! -mocno przytuliłam tatę i z uśmiechem wyszłam z jego gabinetu, kierując się na górę.

Weszłam na strych. Moja mama ma tyle pięknych sukienek, że nawet nie wiem od czego zacząć. Miała fantastyczny styl, to była kobieta z klasą, na wysokim poziomie. Przeglądałam te wszystkie piękne suknie, kiedy natknęłam się na jeden bardzo podobający mi się zestaw.
Wzięłam go do ręki i zaczęłam się stroić.


Leon

Jestem już przygotowany. Jeszcze tylko perfumy i gotowe. Przecież muszę zrobić dobre wrażenie na tej dziewczynie. Chciałbym się z nią zaprzyjaźnić, kto wie, może firma rodziców kiedyś będzie nasza. Zszedłem na dół i się zdziwiłem.
-Mamo, dlaczego jeszcze nie wychodzimy z domu, przecież się spóźnimy, jest już 16:55
-Leon, spokojnie, nie spóźnimy się, no chodź już.
Wyszliśmy z domu, myślałem, że jedziemy samochodem, ale nie. Wyszliśmy przed dom i nie patrząc gdzie idziemy szedłem za rodzicami. Nagle się zatrzymaliśmy. Dziwne, rozejrzałem się dookoła i nie mogłem w to uwierzyć.


_______________________________________________________
Przepraszam, że tak późno. Wiem, wiem rozdział miał być kilka dni temu, ale teraz wystawienie ocen i nie mam czasu, bo do późna się uczę. Jeszcze w tym tygodniu coś się pojawi, jak dobrze pójdzie to w środę dodam rozdział.
Jeszcze raz przepraszam i zapraszam do czytania!
Wszystkiego dobre z okazji dnia dziecka ♥
                                                                                               ~DESTINO

1 komentarz: