Violetta
________________________________________________________
Właśnie wchodziłam do studio. Będąc już w środku, usłyszałam jak ktoś rozmawia przy szafkach. Usłyszałam dwa bardzo dobrze znane mi głosy, Leon i Andres. Może to nie ładnie, ale byłam ciekawa o czym rozmawiają.
-Rozmawiałeś z nią ?
-Próbowałem, ale nie dała mi dojść do słowa. Gdyby ona poznała prawdę to może by mi wybaczyła, ale jak na razie nie chce mnie widzieć, a co dopiero rozmawiać. Wiesz dobrze, że ten wyjazd to nie moja wina. Co mogłem poradzić, sam nawet o nim nie wiedziałem. Brat mojego ojca, wpakował się w jakieś lewe interesy z mafią, wkręcił ich do rodzinnej firmy. Wszystko robił w niewiedzy mojego ojca, stał się taki jak on.
Musieliśmy się wyprowadzić, bo kiedy moi rodzice się zorientowali było już późno. Wszystko przejeli a nam i naszym bliskim groziło niebezpieczeństwo. To była konieczność. Nawet jej mogła grozić śmierć, bo w końcu to jej rodzina była nam najbliższa. Ja nawet o niczym nie wiedziałem, wróciłem do domu, a moi rodzice kazali mi iść do samochodu, walizki spakowane, dom szczelnie pozamykany... z początku myślałem, że to tylko wakacje. Chciałem iść się pożegnać, ale nie mogłem. Po jakimś czasie wszystko mi wytłumaczyli. W końcu wujka i jego wspólników zamknęli w więzieniu. Kiedy wróciliśmy, jej już nie było. Tęskniłem za nią, nie wychodziłem z domu. To było straszne. Któregoś dnia do mojego domu przyszła znajoma mojej mamy z córką, Ludmiłą. Szybko złapaliśmy dobry kontakt, pomagała mi się ogarnąć, ale już nie tym samym Leonem tryskającym radością, który zawsze był uśmiechnięty. To ona zmieniła mnie w aroganta z sercem jak z lody. A to wszystko dlatego, że tak cholernie mi jej brakowało. Starałem się zapomnieć.
-Leon, ja nie wiem co powiedzieć, ale chyba najlepiej będzie, jak dasz jej czas. -powiedziała Camilla, która dołączyła w trakcie tego opowiadania razem z Maxim i Fran. A więc oni rozmawiali o mnie.
-Rozmawiałeś z nią ?
-Próbowałem, ale nie dała mi dojść do słowa. Gdyby ona poznała prawdę to może by mi wybaczyła, ale jak na razie nie chce mnie widzieć, a co dopiero rozmawiać. Wiesz dobrze, że ten wyjazd to nie moja wina. Co mogłem poradzić, sam nawet o nim nie wiedziałem. Brat mojego ojca, wpakował się w jakieś lewe interesy z mafią, wkręcił ich do rodzinnej firmy. Wszystko robił w niewiedzy mojego ojca, stał się taki jak on.
Musieliśmy się wyprowadzić, bo kiedy moi rodzice się zorientowali było już późno. Wszystko przejeli a nam i naszym bliskim groziło niebezpieczeństwo. To była konieczność. Nawet jej mogła grozić śmierć, bo w końcu to jej rodzina była nam najbliższa. Ja nawet o niczym nie wiedziałem, wróciłem do domu, a moi rodzice kazali mi iść do samochodu, walizki spakowane, dom szczelnie pozamykany... z początku myślałem, że to tylko wakacje. Chciałem iść się pożegnać, ale nie mogłem. Po jakimś czasie wszystko mi wytłumaczyli. W końcu wujka i jego wspólników zamknęli w więzieniu. Kiedy wróciliśmy, jej już nie było. Tęskniłem za nią, nie wychodziłem z domu. To było straszne. Któregoś dnia do mojego domu przyszła znajoma mojej mamy z córką, Ludmiłą. Szybko złapaliśmy dobry kontakt, pomagała mi się ogarnąć, ale już nie tym samym Leonem tryskającym radością, który zawsze był uśmiechnięty. To ona zmieniła mnie w aroganta z sercem jak z lody. A to wszystko dlatego, że tak cholernie mi jej brakowało. Starałem się zapomnieć.
-Leon, ja nie wiem co powiedzieć, ale chyba najlepiej będzie, jak dasz jej czas. -powiedziała Camilla, która dołączyła w trakcie tego opowiadania razem z Maxim i Fran. A więc oni rozmawiali o mnie.
-Właśnie, Cami ma rację, po za tym najważniejsze jest to, że się zmieniłeś, i zrobiłeś to dla niej. -powiedział Maxi a mi poleciała łza po policzku.
-Macie rację, dziękuję, że tak mi pomagacie.
-Od tego są przyjaciele. -stwierdziła Fran
- A właśnie, widzieliście gdzieś Violę ?
- Nie, niestety. Chodźcie na zajęcia bo się spóźnimy. -oznajmiła Cami, a ja nadal stałam w miejscu i nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Nie dałam mu dojść do słowa, jestem kretynką. Po chwili się ocknęłam i niepewnym krokiem weszłam do sali, w której miały odbywać się zajęcia z Angie.
-Posłuchajcie, dzisiaj losowo dobiorę was w pary. -moja ciocia napisała na kartkach imiona wszystkich obecnych na zajęciach. -Maxi, pożycz czapkę. Losowanie ma wyglądać tak, że dzisiaj to chłopacy wylosują imię swojej partnerki. To co zaczynamy. -każdy chłopak losował imię dziewczyny.
-Tomas, kogo masz?
-Ludmiła.
-Od tego są przyjaciele. -stwierdziła Fran
- A właśnie, widzieliście gdzieś Violę ?
- Nie, niestety. Chodźcie na zajęcia bo się spóźnimy. -oznajmiła Cami, a ja nadal stałam w miejscu i nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Nie dałam mu dojść do słowa, jestem kretynką. Po chwili się ocknęłam i niepewnym krokiem weszłam do sali, w której miały odbywać się zajęcia z Angie.
-Posłuchajcie, dzisiaj losowo dobiorę was w pary. -moja ciocia napisała na kartkach imiona wszystkich obecnych na zajęciach. -Maxi, pożycz czapkę. Losowanie ma wyglądać tak, że dzisiaj to chłopacy wylosują imię swojej partnerki. To co zaczynamy. -każdy chłopak losował imię dziewczyny.
-Tomas, kogo masz?
-Ludmiła.
- A ty Marco ?
-Ja mam Fran
-Brodway ?
-Camilla
-No dobrze i Leon ?
-Violetta. -no super, jeszcze muszę z nim pracować, może chociaż uda mi się z nim pogadać.
-No dobrze, został nam Andres i Diego, więc wy napiszecie wspólną piosenkę. Waszym zadaniem, jest napisanie piosenki, która wyrazi wasze uczucia, emocje, do przyszłego poniedziałku macie czas. Na dzisiaj wam dziękuję. -po tych słowach Angie i reszta uczniów wyszła z sali. Został tylko Leon, który grał coś na gitarze, uznałam, że to dobry moment.
-Leon ...-powiedziałam dosyć nieśmiało
-Jeśli chodzi ci o próby, to możemy się spotkać jutro po lekcjach, oczywiście jeśli masz czas.-powiedział to bez żadnych emocji, nawet na mnie nie spojrzał ,
-Leon, nie o to chodzi, ja chciałabym cię ...przeprosić, to wszystko moja wina.
-Nie rozumiem, za co ty mnie przepraszasz, raczej to ja powinienem to zrobić.
-Usłyszałam dzisiaj waszą rozmowę przed lekcjami, ja nie wiedziałam, wczoraj nie dałam ci dojść do słowa, przepraszam.
-Vilu, ty nie wiedziałaś. To ja się podle zachowałem, jak mogłem wgl tak powiedzieć. Nawet nie wiem jak ja mogłem być taki arogancki, wredny i bezduszny. To ja cię przepraszam. - spojrzałam na niego, widać, że żałuje. Nastała niezręczna cisza, którą przerwał Verdas.
-Wybaczysz mi ?
-Jeśli chcesz się ze mną przyjaźnić, to tak. -powiedziałam z uśmiechem na twarzy. W tym momencie, Leoś do mnie podszedł i mocno przytulił. Byłam szczęśliwa. Mocno się w niego wtuliłam. Brakowało mi tego. Jedna mała łza poleciała mi po policzku. Pierwszy raz od 7 lat mogę się do niego przytulić. Brunet to natychmiast zauważył i delikatnie mi ją otarł.
-Proszę cię, nie płacz. Obiecuję, że będę tym samym Leonem co dawniej i nikt ani nic nie zniszczy naszej przyjaźni.
-Obiecujesz ?
-Brodway ?
-Camilla
-No dobrze i Leon ?
-Violetta. -no super, jeszcze muszę z nim pracować, może chociaż uda mi się z nim pogadać.
-No dobrze, został nam Andres i Diego, więc wy napiszecie wspólną piosenkę. Waszym zadaniem, jest napisanie piosenki, która wyrazi wasze uczucia, emocje, do przyszłego poniedziałku macie czas. Na dzisiaj wam dziękuję. -po tych słowach Angie i reszta uczniów wyszła z sali. Został tylko Leon, który grał coś na gitarze, uznałam, że to dobry moment.
-Leon ...-powiedziałam dosyć nieśmiało
-Jeśli chodzi ci o próby, to możemy się spotkać jutro po lekcjach, oczywiście jeśli masz czas.-powiedział to bez żadnych emocji, nawet na mnie nie spojrzał ,
-Leon, nie o to chodzi, ja chciałabym cię ...przeprosić, to wszystko moja wina.
-Nie rozumiem, za co ty mnie przepraszasz, raczej to ja powinienem to zrobić.
-Usłyszałam dzisiaj waszą rozmowę przed lekcjami, ja nie wiedziałam, wczoraj nie dałam ci dojść do słowa, przepraszam.
-Vilu, ty nie wiedziałaś. To ja się podle zachowałem, jak mogłem wgl tak powiedzieć. Nawet nie wiem jak ja mogłem być taki arogancki, wredny i bezduszny. To ja cię przepraszam. - spojrzałam na niego, widać, że żałuje. Nastała niezręczna cisza, którą przerwał Verdas.
-Wybaczysz mi ?
-Jeśli chcesz się ze mną przyjaźnić, to tak. -powiedziałam z uśmiechem na twarzy. W tym momencie, Leoś do mnie podszedł i mocno przytulił. Byłam szczęśliwa. Mocno się w niego wtuliłam. Brakowało mi tego. Jedna mała łza poleciała mi po policzku. Pierwszy raz od 7 lat mogę się do niego przytulić. Brunet to natychmiast zauważył i delikatnie mi ją otarł.
-Proszę cię, nie płacz. Obiecuję, że będę tym samym Leonem co dawniej i nikt ani nic nie zniszczy naszej przyjaźni.
-Obiecujesz ?
-Obiecuję. -teraz to ja go przytuliłam.
-Vilu, mam pytanie. -powiedział Leon gdy byliśmy jeszcze w siebie wtuleni
-Tak ?
-Czy piosenka, którą śpiewałaś na przesłuchaniu to "En mi mundo" ?
-Tak, to moja ulubiona piosenka.
-Pamiętam, jak twoja mama pisała w twoim zeszycie tekst. Zawsze nam pomagała.
-To prawda, ale nie przypuszczałam, że będziesz to pamiętał.
-Pamiętam wszystkie nasze wspólne chwile, o tobie nigdy nie mógłbym zapomnieć. A no właśnie, mam coś dla ciebie. Zamknij oczy. -zrobiłam, tak jak mnie o to poprosił mój przyjaciel. Po chwili na mojej szyi poczułam coś zimnego.
-Otwórz oczy.
-Nie wierze, znalazłeś go. Dziękuję. -tym razem do niego podeszłam i pocałowałam w policzek. Leon się tylko uśmiechnął, zresztą tak jak ja. Razem w dobrych nastrojach poszliśmy poszukać naszych przyjaciół, żeby udać się na lekcje. Mimo ciężkich zajęć z Gregorio, dalej byliśmy w fantastycznym humorze. Po lekcjach wszyscy poszliśmy do Resto, żeby uczcić naszą przyjaźń, bo mam najlepszych przyjaciół na całym świecie. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Straciliśmy poczucie czasu i nawet nie zauważyliśmy, że robi się już późno. Nagle zadzwonił mój telefon.
-Vilu, mam pytanie. -powiedział Leon gdy byliśmy jeszcze w siebie wtuleni
-Tak ?
-Czy piosenka, którą śpiewałaś na przesłuchaniu to "En mi mundo" ?
-Tak, to moja ulubiona piosenka.
-Pamiętam, jak twoja mama pisała w twoim zeszycie tekst. Zawsze nam pomagała.
-To prawda, ale nie przypuszczałam, że będziesz to pamiętał.
-Pamiętam wszystkie nasze wspólne chwile, o tobie nigdy nie mógłbym zapomnieć. A no właśnie, mam coś dla ciebie. Zamknij oczy. -zrobiłam, tak jak mnie o to poprosił mój przyjaciel. Po chwili na mojej szyi poczułam coś zimnego.
-Otwórz oczy.
-Nie wierze, znalazłeś go. Dziękuję. -tym razem do niego podeszłam i pocałowałam w policzek. Leon się tylko uśmiechnął, zresztą tak jak ja. Razem w dobrych nastrojach poszliśmy poszukać naszych przyjaciół, żeby udać się na lekcje. Mimo ciężkich zajęć z Gregorio, dalej byliśmy w fantastycznym humorze. Po lekcjach wszyscy poszliśmy do Resto, żeby uczcić naszą przyjaźń, bo mam najlepszych przyjaciół na całym świecie. Bardzo dobrze nam się rozmawiało. Straciliśmy poczucie czasu i nawet nie zauważyliśmy, że robi się już późno. Nagle zadzwonił mój telefon.
-Halo...tak, za chwilę będę...dobrze...jest w porządku...tak...do zobaczenia. -skończyłam rozmawiać przez telefon i wróciłam do przyjaciół -Słuchajcie, bardzo was przepraszam, ale muszę już iść bo jest późno.
-A faktycznie, to my też idziemy. -stwierdziła Cami. Wszyscy wyszliśmy z Resto i się pożegnaliśmy.
-Vilu, czekaj, odprowadzę cię, w końcu znów jesteśmy sąsiadami. -zgodziłam się, wszyscy poszli w prawo, a my z Leonem poszliśmy w lewo. Całą drogę się śmialiśmy, wygłupialiśmy i wspominaliśmy, jak byliśmy dziećmi. Nie raz się psociliśmy naszym rodzicom i gosposią. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem.
-Dziękuję, że mnie odprowadziłeś. To co, jutro próba przed lekcjami ?
-Dla mnie to czysta przyjemność. No to widzimy się przed lekcjami. -podszedł do mnie i pocałował w policzek -Dobranoc Vilu
-Dobranoc Leoś. -tak, mój dawny Leon powrócił, kiedy zniknął mi z pola widzenia, złapałam się za miejsce, gdzie mnie przed chwilą pocałował. Z uśmiechem na twarzy weszłam do domu. Zjadłam kolację, porozmawiałam z Angie i z tatą i poszłam do swojego pokoju.
"Dzisiaj był wspaniały dzień. Odzyskałam bardzo ważną osobę w moim życiu, mam wspaniałych przyjaciół, rodzinę, która mnie kocha. Dzięki nim uśmiech z mojej twarzy nie schodzi. Chcę, żeby było już tak zawsze. Jutro czeka mnie kolejny dzień w Studio 21 i próba z Leonem. Mam nadzieję, że dotrzyma obietnicy i naszej przyjaźni nikt, ani nic nie zniszczy ..."
Po wykonaniu wpisu do moje pamiętnika, położyłam się spać. Muszę być wypoczęta, bo jutro zapowiada się długi, ale na pewno równie wspaniały dzień jak dzisiaj.
-A faktycznie, to my też idziemy. -stwierdziła Cami. Wszyscy wyszliśmy z Resto i się pożegnaliśmy.
-Vilu, czekaj, odprowadzę cię, w końcu znów jesteśmy sąsiadami. -zgodziłam się, wszyscy poszli w prawo, a my z Leonem poszliśmy w lewo. Całą drogę się śmialiśmy, wygłupialiśmy i wspominaliśmy, jak byliśmy dziećmi. Nie raz się psociliśmy naszym rodzicom i gosposią. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem.
-Dziękuję, że mnie odprowadziłeś. To co, jutro próba przed lekcjami ?
-Dla mnie to czysta przyjemność. No to widzimy się przed lekcjami. -podszedł do mnie i pocałował w policzek -Dobranoc Vilu
-Dobranoc Leoś. -tak, mój dawny Leon powrócił, kiedy zniknął mi z pola widzenia, złapałam się za miejsce, gdzie mnie przed chwilą pocałował. Z uśmiechem na twarzy weszłam do domu. Zjadłam kolację, porozmawiałam z Angie i z tatą i poszłam do swojego pokoju.
"Dzisiaj był wspaniały dzień. Odzyskałam bardzo ważną osobę w moim życiu, mam wspaniałych przyjaciół, rodzinę, która mnie kocha. Dzięki nim uśmiech z mojej twarzy nie schodzi. Chcę, żeby było już tak zawsze. Jutro czeka mnie kolejny dzień w Studio 21 i próba z Leonem. Mam nadzieję, że dotrzyma obietnicy i naszej przyjaźni nikt, ani nic nie zniszczy ..."
Po wykonaniu wpisu do moje pamiętnika, położyłam się spać. Muszę być wypoczęta, bo jutro zapowiada się długi, ale na pewno równie wspaniały dzień jak dzisiaj.
Przepraszam, że tak późno, ale wcześniej nie mogłam. Mam nadzieję, że będzie wam się podobało, dzisiaj całkiem długi rozdział, tylko z punktu widzenia Violetty.
Kolejny rozdział najpóźniej pojawi się we wtorek.
Miłego czytania i zapraszam do komentowania i głosowania w ankiecie. Dobranoc ♥
~DESTINO


.jpg)
Super czekam na nastepny rozdział
OdpowiedzUsuńpozdrawiam...