środa, 21 maja 2014

Rozdział VII


Leon

Pora na zmiany. Leon come back. Ehh, za dużo czasu spędzam z Ludmiłą. Właśnie idę się z nią spotkać.
-Leon skarbie, co tak długo. Taka gwiazda jak ja nie może czekać.
-Ludmiła, jest równo 16, ile ty czekałaś ...2 sekundy ?
-To za długo, mów o co chodzi, bo zaraz się do fryzjera spóźnię. -My nie możemy być razem, zmieniłem się, ty się zmieniłaś.
-Co ty wygadujesz ?
-To co słyszysz, nie kocham cię, a ty mnie. Nie widzę sensu, żebyśmy dalej to ciągnęli.
-Ale Leon ty nie możesz mnie zostawić, ze supernovą się nie zrywa. To bez to beztalencie, taak ?
-Nie. Robię to dla własnego dobra i nie mów tak o Violettcie.
-Wczoraj ją poniżałeś, a dzisiaj bronisz. Zastanów się co robisz Verdas, beze mnie będziesz nikim.
-O mnie się nie martw, wolę być nikim niż twoim niewolnikiem, po za tym ja chcę wszystko naprawić.
-Chyba żartujesz, ty jesteś taki sam jak ja. Nie zniżysz się do poziomu tej biedoty.
-I tu się mylisz, może wreszcie będę szczęśliwy.
-Jeszcze tego pożałujesz, ty i ta twoja Violetta. - po tych słowach odeszłem. Pomyśleć, że ja byłem taki jak ona. Chyba byłem zaślepiony, ale od teraz zacznę nowy rozdział w życiu.


Ludmiła

Co on sobie w ogóle wyobraża, he ? Zostawia mnie dla tej dziewuchy. Pożałuje tego, już ja się o to postaram. To ja tu jestem gwiazdą., o mnie się nie zapomina.
-Naty, dzwoń do Tomiego? -wyciągnęłam telefon z mojej torebki i wybrałam numer to kruczoczarnej przyjaciółki
-Halo, Ludmi, po co ci Tomas ?
-Nie ważne, przyjdźcie do parku o 17, pora zacząć zabawę. -rozłączyłam się i ruszyłam na wizytę do fryzjera. Niech oni nie myślą, że wygrają z taką supernovą, jak ja. Każdy mnie wręcz ubustwia, w końcu jestem najlepsza.



Leon


Poszedłem do Resto i od razu dostrzegłem grupkę przyjaciół. Niepewnie do nich podszedłem i zacząłem moją przemowę.
-Hej.-wszystkie oczy zostały skierowane na mnie, ale kontynuowałem -Wiem, że pewnie nie chcecie mnie znać, ale chcę żebyście mnie chociaż przez chwilę wysłuchali. Razem z Ludmiłą traktowałem was okropnie, ciągle się z was naśmiewałem, upokarzałem, krytykowałem i wiele więcej. Dopiero teraz spostrzegłem, jaki jestem arogancki i wredny w stosunku do was. Tyle razy o was mówiłem  źle, ale to już koniec, bynajmniej z mojej strony.Wiem, że to pewnie nie zmieni naszych relacji, ale ja was na prawdę ogromnie przepraszam. To na tyle, więc do zobaczenia w Studio. -już miałem wychodzić, kiedy ktoś mnie zatrzymał
-Leon, poczekaj! ...To miłe co mówisz. Fajnie, że chcesz się zmienić. Może zostaniesz z nami ? -zapytała Fran, a ja nie mogłem w to wszystko uwierzyć.
-Właśnie, Francesca ma rację, zostań z nami.
-Tak Leon, to dobrze, że widzisz swoje błędy, a po za tym chętnie się z tobą zaprzyjaźnimy. Każdy zasługuje na drugą szansę. -powiedziała Cami, a mi się zrobiło lżej na sercu
-Dziękuję, nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy. Chętnie bym z wami został, ale muszę jeszcze z kimś porozmawiać.


Violetta





Siedzę właśnie w parku na ławce i wpatruję się w staw. Było już tak dobrze, a jest źle. Sama nie wiem co się ze mną dzieje. Nagle moje przemyślenia ktoś przerwał, delikatnie dotykając mnie w ramie.
-Zawsze tutaj przychodziłaś, kiedy miałaś gorszy dzień, byłaś smutna lub ....się pokłóciliśmy. -powiedział mi doskonale znany głos
-Leon, co ty tutaj robisz?
-Vilu, wysłuchaj mnie. Ja naprawdę żałuję, że cię tak skrzywdziłem. Chcę cię przeprosić i zacząć wszystko na nowo. ...Uwierz mi, ja naprawdę chcę się zmienić. Zerwałem z Ludmiłą, odszedłem z jej paczki i co najlepsze, zaprzyjaźniłem się z twoimi, teraz już też moim przyjaciółmi. Proszę cię, wybacz mi. Wiem, że to wszystko wymaga czasu, ale będę czekał, bo nie chcę stracić takiej wspaniałej przyjaciółki jak ty. Nie oczekuję, że od razu mi zaufasz, ale chociaż nie udawaj, że mnie nie znasz.
-To nie pierwszy raz, kiedy się na tobie zawiodłam Leon. Myślałam, że mówimy sobie o wszystkim, byłeś dla mnie jak brat. Kiedy przyszłam po ciebie do domu i nikt mi nie otworzył. Wyjechałeś tak z dnia na dzień, bez pożegnania. Przez długi czas, łudziłam się, że wrócisz, baz przerwy płakałam, cholernie za tobą tęskniłam, a ty nie dawałeś znaków życia. Czułam się oszukana.
Po jakimś czasie i my się wyprowadziliśmy. Z nikim się nie zaprzyjaźniłam, bo bałam się, że znowu zostanę skrzywdzona. Nagle się pojawiasz w moim życiu i najpierw ranisz a potem przepraszasz. ...muszę to przemyśleć. I nie mów do mnie 'vilu', tak mówił tylko mój przyjaciel Leon, ale jego już niema.
-Violetta, daj mi to wytłumaczyć. - nie słuchałam, tylko cała zapłakana pobiegłam do domu. Najdziwniejsze jest to, że ja mu chcę wybaczyć, ale nie potrafię. Kiedy go zobaczyłam i ten błysk w oczach, zapomniałam o  wszystkim. Zawsze tak się przy nim czułam, ...taka kochana. Ale wyjechał, zmienił się i jest podłym arogantem. To nie jest ten Leon, którego ja znałam.

1 komentarz:

  1. Świetny rozdział
    mam nadzieje że Viola szybko wybaczy Leonowi :)
    czekam na next i pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń