Leon
-Leon, a ty dokąd ? - nic nie powiedziałem, tylko wyszedłem ze szkoły. Jakim ja jestem kretynem. Skrzywdziłem ją, a obiecywałem, że nigdy tego nie zrobię. Ruszyłem w stronę parku. Zawsze tam chodziłem, kiedy miałem gorsze chwile, chciałem pobyć sam czy też dręczyły mnie jakieś problemy. Nie było to zwykłe miejsce, była tam pewna biała, drewniana ławka, moja i Vilu. Będąc już na miejscu, powoli podszedłem do ławki dotykając ją opuszkami swoich palców i delikatnie na niej usiadłem. W pewnym momencie dostrzegłem na niej coś świecącego. Jak się okazało, był to naszyjnik. Ostrożnie go wziąłem i dokładnie mu się przyjrzałem.
'-Vilu, mam coś dla ciebie.
-Dla mnie ? -dziewczyna była lekko zdziwiona.
-A widzisz tutaj drugą Violettę ? -dziewczyna nic nie powiedziała, tylko się szeroko uśmiechnęła -No więc z okazji twoich dziesiątych urodzin, mam dla ciebie ten naszyjnik. Niech to będzie znak naszej przyjaźni. Pamiętaj, jesteś dla mnie najważniejsza i nie pozwolę, żeby cię ktoś skrzywdził, albo nas rozdzielił.
-Leoś, on jest cudowny. Zawsze będę go nosiła, bo będzie mi przypominał ciebie. Obiecaj, że mnie nigdy nie skrzywdzisz, zawsze przy mnie będziesz. Przyjaciele na zawsze.
-Na zawsze, obiecuję.'
Chłopacy nie płaczą, ale momentalnie zaszkliły mi się oczy. Jestem okropny, złamałem obietnicę, a co gorsze ją skrzywdziłem. Schowałem wisiorek do kieszeni i ruszyłem do domu.
Po wybiegnięciu ze Studia, udałam się do parku. Dawniej codziennie ty przebywałam. Podbiegłam do tak wiele dla mnie znaczącej ławki, zerwałam naszyjnik i pobiegłam do domu.
Cała zapłakana wtargnęłam do kuchni i szybko przemknęłam do mojego pokoju. Podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej wielki, różowy karton. Były tam wszystkie zdjęcia moje i Verdasa. Każdemu się dokładnie przyjrzałam, z każdym z nich wiązało się jakieś wspomnienie. Wstałam z podłogi i wyciągnęłam z szuflady klucz.
Właśnie w takich chwilach brakuje mi mamy, dlatego poszłam na strych. Zaczęłam czytać jej pamiętnik. Opisywała w nim wszystkie najważniejsze wydarzenia z mojego życia. Znalazłam też kilka wpisów z Leonem. Tak się wciągnęłam, że straciłam poczucie czasu. Nagle drzwi się otworzyły.
-Viola, wiem, że ci ciężko. Dziewczyny mi wszystko powiedziały.
-To nie jest takie łatwe, to nie jest zwykły uczeń studia, to nie jest zwykły Leon, ...to jest mój Leon. - w tym momencie podałam mojej cioci zdjęcie, które przedstawiało mnie i niegdyś mojego najlepszego przyjaciela. Ona do mnie podeszła i mocno przytuliła. Za to ją kocham. -Dziękuję, zawsze mogę na ciebie liczyć.
-Nie smuć się, zobaczysz, jeszcze wszystko się ułoży, a jak na razie powinnaś się cieszyć, bo się dostałaś do Studio 21.-Masz rację, dziękuję. -kolejny raz tego dnia się przytuliłam do mojej cioci i poszłam do mojego pokoju. Ten dzień był dla mnie naprawdę ciężki. Wykąpałam się i zrobiłam wpis do mojego pamiętnika. W między czasie przyszedł mój tata i przyniósł mi kolacje. Angie wszystko mu opowiedziała, wiec on bez słowa do mnie podszedł, przytulił i ucałował w policzek na dobranoc. Jutro ważny dzień, bo w końcu pierwszy dzień w studio, więc muszę odpocząć.
Rano wstałam, wykonałam poranne czynności i udałam się do szkoły. Dziewczyny naprawdę się o mnie martwiły, bo miałam od nich pełno nie odebranych połączeń. Wiedziałam, że mogę im zaufać, opowiedziałam im całą historię, po czym udałyśmy się na pierwsze zajęcia, które prowadzi Angie. Dzisiaj piątek, więc nasza nauczycielka opowiadała o muzykach z okresu renesansu. Lekcja szybko minęła, ale to pewnie dlatego, że nie byłam na niej skupiona. W klasie byli wszyscy uczniowie, starzy jak i nowi. Brakowało tylko Leona. Andres powiedział, że od wczoraj nie może się do niego dodzwonić. Szczerze mówiąc, to martwię się o niego, tylko staram się tego nie okazywać.
Dzisiaj zostałem w domu. Dlaczego? Nie wiem, jak ja spojrzę teraz Violettcie w oczy. Nie widziałem jej 7 lat, myślałem, że nigdy już jej nie zobaczę, tak cholernie mi jej brakowało, a kiedy się pojawia ja wszystko niszczę.
-Leon, jest już godzina 13, proszę cię wyjdź z łóżka i może chociaż idź do parku na spacer, świeże powietrze dobrze ci zrobi. -Ehh, tak to jest kiedy mama ma wolne.
-To wszystko jest bezsensu.
-Masz gościa. -Mmm, ciekawe kto chce odwiedzić taką osobę jak ja. Nagle ktoś wtargnął do mojego pokoju.
-Leon, przyszedłem do ciebie, bo nie odbierasz moich telefonów, marnujesz tylko czas w tym łóżku. Dlaczego nie pójdziesz do niej i z nią nie porozmawiasz, przeprosisz ?
-Andres...
-Nie Leon, pamiętasz, ja też się z tobą przyjaźnię. Może to cię zaskoczy, ale wszyscy ze Studia się o ciebie martwią. Nawet Violetta, chociaż próbowała to ukryć. Wiesz co jest najlepsze, że twoja dziewczyna nawet o tobie nie wspomniała, tylko pojechała do galerii, po nowe buty. Zastanów się co robisz, bo ranisz nie tylko bliskie ci osoby, ale też siebie.
-Andres, od kiedy ty jesteś taki mądry, co ? Jeszcze dwa dni temu mówiłeś, że kosmici ci telefon zabrali.
-Wiesz co, ja idę, a ty sobie to wszystko na spokojnie przemyśl.
_______________________________________________________________________
Przepraszam, że dopiero teraz, ale ostatnio mało byłam w domu, nauka, bierzmowanie i nie dałam rady. Mam nadzieję, że wam się spodoba, dziękuję wszystkim czytelnikom tego bloga i zachęcam do komentowania, bo chcę poznać wasze opinie. ~Destino
'-Vilu, mam coś dla ciebie.
-Dla mnie ? -dziewczyna była lekko zdziwiona.
-A widzisz tutaj drugą Violettę ? -dziewczyna nic nie powiedziała, tylko się szeroko uśmiechnęła -No więc z okazji twoich dziesiątych urodzin, mam dla ciebie ten naszyjnik. Niech to będzie znak naszej przyjaźni. Pamiętaj, jesteś dla mnie najważniejsza i nie pozwolę, żeby cię ktoś skrzywdził, albo nas rozdzielił.
-Leoś, on jest cudowny. Zawsze będę go nosiła, bo będzie mi przypominał ciebie. Obiecaj, że mnie nigdy nie skrzywdzisz, zawsze przy mnie będziesz. Przyjaciele na zawsze.
-Na zawsze, obiecuję.'
Chłopacy nie płaczą, ale momentalnie zaszkliły mi się oczy. Jestem okropny, złamałem obietnicę, a co gorsze ją skrzywdziłem. Schowałem wisiorek do kieszeni i ruszyłem do domu.
Violetta
Po wybiegnięciu ze Studia, udałam się do parku. Dawniej codziennie ty przebywałam. Podbiegłam do tak wiele dla mnie znaczącej ławki, zerwałam naszyjnik i pobiegłam do domu.
Cała zapłakana wtargnęłam do kuchni i szybko przemknęłam do mojego pokoju. Podeszłam do szafy. Wyciągnęłam z niej wielki, różowy karton. Były tam wszystkie zdjęcia moje i Verdasa. Każdemu się dokładnie przyjrzałam, z każdym z nich wiązało się jakieś wspomnienie. Wstałam z podłogi i wyciągnęłam z szuflady klucz.
Właśnie w takich chwilach brakuje mi mamy, dlatego poszłam na strych. Zaczęłam czytać jej pamiętnik. Opisywała w nim wszystkie najważniejsze wydarzenia z mojego życia. Znalazłam też kilka wpisów z Leonem. Tak się wciągnęłam, że straciłam poczucie czasu. Nagle drzwi się otworzyły.
-Viola, wiem, że ci ciężko. Dziewczyny mi wszystko powiedziały.
-To nie jest takie łatwe, to nie jest zwykły uczeń studia, to nie jest zwykły Leon, ...to jest mój Leon. - w tym momencie podałam mojej cioci zdjęcie, które przedstawiało mnie i niegdyś mojego najlepszego przyjaciela. Ona do mnie podeszła i mocno przytuliła. Za to ją kocham. -Dziękuję, zawsze mogę na ciebie liczyć.-Nie smuć się, zobaczysz, jeszcze wszystko się ułoży, a jak na razie powinnaś się cieszyć, bo się dostałaś do Studio 21.-Masz rację, dziękuję. -kolejny raz tego dnia się przytuliłam do mojej cioci i poszłam do mojego pokoju. Ten dzień był dla mnie naprawdę ciężki. Wykąpałam się i zrobiłam wpis do mojego pamiętnika. W między czasie przyszedł mój tata i przyniósł mi kolacje. Angie wszystko mu opowiedziała, wiec on bez słowa do mnie podszedł, przytulił i ucałował w policzek na dobranoc. Jutro ważny dzień, bo w końcu pierwszy dzień w studio, więc muszę odpocząć.
Rano wstałam, wykonałam poranne czynności i udałam się do szkoły. Dziewczyny naprawdę się o mnie martwiły, bo miałam od nich pełno nie odebranych połączeń. Wiedziałam, że mogę im zaufać, opowiedziałam im całą historię, po czym udałyśmy się na pierwsze zajęcia, które prowadzi Angie. Dzisiaj piątek, więc nasza nauczycielka opowiadała o muzykach z okresu renesansu. Lekcja szybko minęła, ale to pewnie dlatego, że nie byłam na niej skupiona. W klasie byli wszyscy uczniowie, starzy jak i nowi. Brakowało tylko Leona. Andres powiedział, że od wczoraj nie może się do niego dodzwonić. Szczerze mówiąc, to martwię się o niego, tylko staram się tego nie okazywać.
Leon
Dzisiaj zostałem w domu. Dlaczego? Nie wiem, jak ja spojrzę teraz Violettcie w oczy. Nie widziałem jej 7 lat, myślałem, że nigdy już jej nie zobaczę, tak cholernie mi jej brakowało, a kiedy się pojawia ja wszystko niszczę.
-Leon, jest już godzina 13, proszę cię wyjdź z łóżka i może chociaż idź do parku na spacer, świeże powietrze dobrze ci zrobi. -Ehh, tak to jest kiedy mama ma wolne.
-To wszystko jest bezsensu.
-Masz gościa. -Mmm, ciekawe kto chce odwiedzić taką osobę jak ja. Nagle ktoś wtargnął do mojego pokoju.
-Leon, przyszedłem do ciebie, bo nie odbierasz moich telefonów, marnujesz tylko czas w tym łóżku. Dlaczego nie pójdziesz do niej i z nią nie porozmawiasz, przeprosisz ?
-Andres...
-Nie Leon, pamiętasz, ja też się z tobą przyjaźnię. Może to cię zaskoczy, ale wszyscy ze Studia się o ciebie martwią. Nawet Violetta, chociaż próbowała to ukryć. Wiesz co jest najlepsze, że twoja dziewczyna nawet o tobie nie wspomniała, tylko pojechała do galerii, po nowe buty. Zastanów się co robisz, bo ranisz nie tylko bliskie ci osoby, ale też siebie.
-Andres, od kiedy ty jesteś taki mądry, co ? Jeszcze dwa dni temu mówiłeś, że kosmici ci telefon zabrali.
-Wiesz co, ja idę, a ty sobie to wszystko na spokojnie przemyśl.
_______________________________________________________________________
Przepraszam, że dopiero teraz, ale ostatnio mało byłam w domu, nauka, bierzmowanie i nie dałam rady. Mam nadzieję, że wam się spodoba, dziękuję wszystkim czytelnikom tego bloga i zachęcam do komentowania, bo chcę poznać wasze opinie. ~Destino


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz